czwartek, 17 maja 2012

Niedokonczona historia- Kolarstwo

Ascension

W weekend czekają mnie dwa klasyki Elite w okolicach Poitiers. O ile się da to chciałbym je przejechać spokojnie i najwyżej powalczyć w końcówce jeśli nadarzy się okazja. Po 2 ciężkich etapówkach potrzebowałem trochę wypoczynku  i odstawiłem rower na 3dni. Nadal czuję się zmęczony bo walczę od dłuższego czasu z przeziębieniem i w tej chwili jestem na antybiotyku. Giro w tym roku wyjątkowo ciekawe, fajnie się ogląda jak nasi walczą ;) We Francji dzisiaj wolne bo jest "Wniebowstąpienie" i mogliśmy z Michałem pooglądać fajne furki, które zjechały się do naszej miejscowości. Na koniec zamieszczam u góry filmik pokazujący, jak kiedyś wyglądało kolarstwo w Polsce.




środa, 9 maja 2012

4 dni Dunkierki

Ten wyścig pokazał mi jak dużo pracy jeszcze jest przede mną. Przez 5 dni dostałem solidną lekcję kolarstwa. W pierwszy dzień na rundach finałowych pilnowałem cały czas czuba, w rezultacie zakręciłem się w pierwszej grupce lecz zabrakło najważniejszej rzeczy czyli nogi, zapiekłem się i strzeliłem jak trzepak. Do następnych etapów podchodziłem z coraz cięższymi nogami. Najtrudniejszy okazał się 4ty etap na wymagającej rundzie z 2 podjazdami. Pod koniec wyścigu po prostu walczyłem o przetrwanie ;) udało się ukończyć w liczniejszym grupetto. Myślałem, że ostatni etap będzie etapem pokoju, a tu niespodzianka. Od startu gaz bo było zbyt wielu chętnych na odjazd. Pierwsze 40km to było piekło, przynajmniej dla mnie. Puścili w końcu odjazd to mówię luzik do rund mam spokój, a tu rant  zafundowany przez Quick Step. Czyli wnioski: jeździj z przodu bo nie wiadomo kiedy cię przyrantują i jak chce ci się lać to wybierz na to odpowiedni moment, Michał zatrzymał się na honorowym na sikanie i mało brakowało a peletonu by już nie ujrzał ale i tak najlepszy był mój kolega z drużyny Romain, gaz na 50km do mety patrzę co on robi a ten staje sikać no i peleton pojechał i nie poczekał. Okazało się również, że mam wielu kibiców, codziennie na trasie słychać było tylko "Allez Thomas" dziękuję ;) Dzisiaj urodziny rekordzisty wjazdu pod "Kozielec" Wszystkiego Najlepszego Michał!!! :)
to jaka taktyka na dzisiaj? ja proponuję pilnować Voecklera  fot.Carine Somare
kiedy skończy sie ta górka   fot.Carine Somare
4ty etap czyli "this is Sparta"   fot. Aurelien Regnoult

środa, 2 maja 2012

Tour de Bretagne i moja ucieczka ;) video

czas na krótki odpoczynek po Tour de Bretagne ;)

No i udało się powalczyć choć na jednym z etapów. W 5ty dzień na 12tym kilometrze peleton skasował Michała i zaraz poszła poprawka ze mną w składzie. Byliśmy w 4kę i wypracowaliśmy 3,5min przewagi, cały czas czołowy wiatr, deszcz i 7stopni. Na 100ym km mieliśmy już jedynie 1min przewagi, a towarzysze ucieczki pod premie górską krzyczą mi piano piano. Reszta ucieczki została na szczycie doścignięta a ja pojechałem sobie 50km czasówkę. Jak dojeżdżałem na rundy to miałem jeszcze 1min przewagi nad 2ma zawodnikami "Pomme Marseille". Niestety na krętej i śliskiej rundzie traciłem dużo cennych sekund i na 7km do mety dojechał do mnie Siskievicius. Byłem ujechany i puściłem mu koło na kloca do mety, trochę szkoda ale nie ma co gdybać, 2gie miejsce też nie jest złe. Podczas wyścigu dowiedziałem się, że będę jechał "4 dni Dunkierki" więc mam tylko 2 dni aby w pełni wypocząć. Wyścig będzie transmitowany przez Eurosport i Eurosport 2,  zapraszam do oglądania 4-8 Maj.
ucieczka dnia
wyciskam z siebie resztki sił

czwartek, 26 kwietnia 2012

sędzia kalosz

Na 120km mieliśmy całą drużyną założyć ranta, nasi się gdzieś zakręcili z tyłu więc ranta zrobiłem z Michałem i 4 Rabobankami, wszystko ładnie postrzelało ale jak wjechaliśmy na główną drogę to znowu się zjechało. Niestety w tym momencie złapałem gumę i nie wiem czym się kierował sędzia nie pozwalając mojemu dyrektorowi sportowemu, aby doholował mnie do peletonu. Próbowałem chociaż dojechać do kolumny samochodów, zabrakło niewiele. Później już bez spalary, lepiej dostać 6min jak 2min, może przynajmniej będzie mi łatwiej powalczyć na etapach. Michał nadal w grze, a ja już bez stresu ;)

środa, 25 kwietnia 2012

Tour de Bretagne lets get it started

No to zaczęliśmy "Tour de Bretagne". Za nami pierwszy etap, 160km, deszcz i 10 w skali Beauforta. Założyłem sobie wysokie koła i normalnie latałem. Bywały momenty, że się poważnie zastanawiałem czy nie zjechać do pit stopu na zmianę kół, ale wtedy pomyślałem, co by w takiej sytuacji zrobił Thor Hushovd i nie wymiękłem ;) Na 30km do mety wiatr w plecy i zaatakowałem na rondzie, paliłem przez 3km samemu a potem naszła mnie 15 osobowa grupka z Michałem. Na koniec mieliśmy 3 kręte rundy po 3km, max przewaga ok 30sec. Na ostatnim okrążeniu widziałem, że przewaga maleje więc próbowałem pomóc Michałowi, który potrafi bardzo dobrze finiszować z takich grupek. Opłacało się, bo Michał skończył 3ci, ja troszkę dalej i z minimalną stratą na mecie. Przed nami jeszcze 6 etapów, a dzisiejszy raczej można zaliczyć do łatwiejszych, więc na moje jeszcze dużo może się wydarzyć. To be continued...

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Tro Bro Leon

Bardzo ciekawy wyścig z ponad 20 odcinkami drogi szutrowej. Niektórzy porównują ten klasyk do "Paryż-Roubaix" ale jest to zdecydowanie co innego,  kostka jest  bardziej wymagająca. Najgorsze momenty to wyjścia z sektorów jak już peleton jest rozciągnięty. Ostatnie 60km musiałem się ostro zaginać, aby nie puścić koła, niestety złapałem gumę na odcinku gdzie chyba poszła największa wyciągara i peletonu już nigdy nie zobaczyłem, później kolejna guma i po wyścigu, szkoda bo wycofałem się na 15km do mety a satysfakcja z samego ukończenia na pewno by była.
na rancie lekko nie było
Michał w akcji

sobota, 14 kwietnia 2012

Tour du Finistere

Dzisiaj to ja byłem pragnienie a peleton Sprite. Chyba nie zdążyłem się do końca zregenerować po wtorkowym wyścigu. Pod każdy podjazd męczyłem i jak wjechaliśmy na rundy finałowe z "panem ścianką"  to plan był prosty strzelić w najgorszym wypadku na ostatniej rundzie bo inaczej abandon. Plan wykonałem w 100% strzeliłem na przedostatnim podjeździe na metę na rundę do końca. Zaginałem się cały wyścig i w końcu moje nogi powiedziały dość. Jutro kolejny start, czasami po męczarniach na drugi dzień czuję się lepiej więc jest nadzieja ;)

środa, 11 kwietnia 2012

Paryż-Camembert

Ponad 200km w deszczu  z ciężką końcówką czyli coś co lubię. Na 30km poszedł 2 osobowy odjazd, który momentami miał nawet 8min przewagi. Peleton zabrał się do gonienia ale przewaga malała w zbyt wolnym tempie i już wiedziałem, że możemy ich nie zobaczyć. Na 35km do mety przewaga wynosiła 2,5min i wtedy z peletonu odjechały 3 osoby a zaraz za nimi 10 osobowa grupka ze mną. Współpraca nam się nie układała, próbowałem jeszcze swoich sił na ostatnim podjeździe ale zostałem wchłonięty na 4km do mety. Na km do mety mieliśmy odjazd na widelcu zabrakło jedynie 6sec, na finiszu się nie popisałem ale i tak 12te miejsce cieszy ;) Dzisiaj jestem very dead i czekam aż Michał zrobi mi obiadek. W weekend 2 Puchary Francji w Bretanii Tour du Finistere i Tro Bro Leon.




mój wymęczony finisz            fot. Aurelien Regnoult fb
kolarz Cofidisu Vogondy jeszcze zdołał mi wyjść na kresce   fot.Aurelien Regnoult fb
always Coca Cola           fot. Aurelien Regnoult fb
degustacja Camemberta po wyścigu