środa, 14 listopada 2012

sezon zimowy

Treningi wznowione, na razie skupiam się na ogólnorozwojówce ale nie zapominam o rowerze. W tygodniu znajdzie się czas na siłownię, squasha, basen, łyżwy, szosę i górala a nowością jest u mnie ścianka wspinaczkowa. Myślałem, że to będzie taka łatwizna wspiąć się po 11 metrowej ścianie a tu czasami tak ręce piekły, że odpadałem, na szczęście miałem asekurację w postaci byłego medalisty Mistrzostw Polski młodzików w wyścigu punktowym. Miałem również okazję sprawdzić się jako biegacz, wystartowałem w biegach organizowanych przez moją Ciocię, byłą sporstmenkę i olimpijkę. Impreza miała miejsce w Niemczech w miejscowości Remscheid gdzie urodził się pan Roentgen ten od promieni ;) Do wyboru był ultramaraton czyli jakieś 60km, maraton, 20km, 10km, 5km i 2,5km. Z obawy o kontuzje wybrałem opcje 5km i po zaciętej walce z samym sobą skończyłem na 6tej pozycji a 2giej w mojej kategori wiekowej. Impreza udana a organizacja bardzo profesjonalna więc na pewno wrócę i kto wie może kiedyś zaliczę maraton ;) W przyszłym tygodniu jadę zwiedzać Londyn oraz miasto Robin Hooda czyli Nottingham, więc tydzień bez roweru trzeba będzie znaleźć inne zajęcia.
5km dałem radę ;)
pamiątkowe zdjęcie z piwem, w tym przypadku bezalkoholowym
na mecie piwo, oczywiście to bezalkoholwe
dyplom na pamiątke, kolejne pudło w tym sezonie, ciągle bez zwycięstw
moja ulubiona trasa nad Wisłą
czasami zdarzają się i takie przeszkody ale Piotrek sobie poradził
mój instruktor od wspinaczki, kiedyś bardzo dobry sprinter
kiedyś oglądalem K2 więc wiem jak to się robi
moja odpicowana zimówka

niedziela, 7 października 2012

roztrenowanie ;)

Miały być jeszcze starty w tym sezonie ale nasz główny dyrektor sportowy odstawił mnie i Michała na bok, a w nasze miejsce wstawia swoich pupili i stażystów i tak zakończyliśmy sezon. Mi już w sumie wisiało czy będę coś jechał bo i tak mi nie szło ale Michał miał zapał i normalne jest, że po tym ile pracy włożył, żeby jeszcze w tym sezonie wsiąść na rower powinien jeszcze się pościgać, a na dodatek nogę ma najlepszą w klubie. Teraz przyszedł czas na roztrenowanie, rower odstawię na jakiś miesiąc bo mam już od stycznia 25tys km, a teraz będę szlifował formę w tenisa na X-boxie, bo jak na razie Michał i Piotrek Polus, który jest u nas na wakacjach, mnie leją ;) a przyszły rok zapowiada się bardzo ciekawie
taki sprzęcior na przyszły rok, niestety bez elektronicznego Dura-Acea
w nowym sezonie bracia Oleżnik będą znowu w natarciu, bójta się ;)

Piotrek rozstawia po korcie Michała

czwartek, 27 września 2012

końcówka sezonu

W skali od 1 do 10 moja forma w chwili obecnej to Zero. Na ostatnich wyścigach uczę się na pamięć numerów rejestracyjnych oraz kolejności samochodów w kolumnie. Mam jeszcze kilka wyścigów w programie ale już chyba w tym roku nie odnajdę formy, c'est la vie ;) W przyszłym roku wracamy z Michałem do USSAPB ( w skrócie St Aus czyt. santos) bo niestety rozpada nam się ekipa. Sponsorzy podpisali umowy na 2 lata ale walneli focha i tym sposobem wysłali 20 osób na bezrobocie. Rozpaczać z Michałem nie będziemy, jeszcze pokażemy na co nas stać ;)
Drugi od lewej Tomek lat 27 ostatni w generalnej, ten obok w koszulce z herbatnikami Davide lat 41 pierwszy w generalce
no co, zaginam się bo widzę jeszcze kolumnę przede mną, niestety tym razem nie doszedłem peletonu
dwaj myśliciele

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

rozwiązanie quizu

fot. Courtesy Didier Graczyk
Zawodnikiem na zdjęciu jest Pascal Herve, były zawodnik Festiny, zwycięzca etapowy m.in Giro, Tour de Suisse czy Dauphine, koleś co na zawodowstwo przeszedł w wieku 30lat. Nagroda wędruje do pana Darka z Bydgoszczy ;) na dole filmik jak Pascal wygrywa etap na Giro.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Chateauroux and Poitou Charentes

Na Chateauroux pod koniec wyścigu musiałem się włączyć do gonienia ucieczki, doszło do finiszu z peletonu i dość przypadkowo skończyłem na 18stym miejscu bo na 3km do mety była zbiorowa kraksa, która pozwoliła mi się przesunąć o jakieś 50 pozycji, może mogłem skończyć trochę wyżej bo na sprincie nie podniosłem nawet dupy z siodełka, czekałem na tabliczkę 20 metrów do mety. Tour du Poitou Charentes przebiegał pod kontrolą Orica Green Edge, puszczali max 3 osoby i tak jechaliśmy, jechaliśmy i na koniec wszyscy razem wjeżdżaliśmy na metę, oprócz ostatniego etapu gdzie szedł ogień od startu i pojechało 50 osób, peleton się nie poddawał bo jeszcze na 40km do mety mieliśmy 1,5min, a na mecie 8min ;) a i była jeszcze czasówka, którą rozniósł Luke Durbridge, na 22km włożył mi 2min07sec czyli niecałe 6sec na kloca, muszę jechać jakieś 4km/h szybciej. Następny start 2 Września Tour du Doubs zaliczany do Pucharu Francji. Na koniec zagadka, co to za pan ze mną na zdjęciu, w tej chwili prowadzi restaurację w Limoges a kiedyś jeździł z powodzeniem na rowerze. Odpowiedzi na tomek49.olejnik@gmail.com , dla najszybszego przewidziany upominek
who's that guy?

panie Czesławie co oni mają w tych kolarskich bidonach?
cały wyścig pokazywałem moją klatę
venga venga

sobota, 18 sierpnia 2012

z Limousin na Chateauroux

Na 3cim etapie sedzia jeszcze nie machnal choragiewka a z przodu juz byl odjazd, start przypominal wyscig przelajowy, kto pierwszy sie wpial w pedaly ten byl w ucieczce, troche bylem tym rozczarowany bo nastawialem sie bojowo na ten etap, ale i tak doszlo do finiszu z peletonu. Na ostatnim etapie troche dalismy ciala na poczatku, zaczynalismy od 5km podjazdu, zaatakowalem od dolu ale po kilometrze splynalem do tylu, peleton podzielil sie na dwie czesci i niestety nie mielismy nikogo w pierwszej 55 osobowej grupie wiec przez pare ladnych kilometrow jechalismy jazde druzynowa na czas, jak podeszlismy ich na 25 sekund to Freddy Bichot  zdolal jako jedyny przeskoczyc do przodu, cala reszta nie ukonczyla wyscigu w tym lider i vice lider w generalnej. Jutro jade Chateauroux, wyscig po plaskim dla sprinterow, jesli pogoda sie nie zmieni to przyjdzie nam jechac w  czterdziesto stopniowym upale :)

środa, 15 sierpnia 2012

Limousin part 2

Widze swiatelko w tunelu, dzisiaj strata liczona w sekundach a nie w minutach, to tak na pocieszenie. Caly etap cos sie dzialo, tak jakby byl to wyscig klasyczny, nie bylo nawet przerwy na pipi, brat Gilberta chyba tez nie blyszczy forma bo dostal 44min i dostal limit. Jutro wedlug profilu najciezszy etap, moze w koncu przyjdzie czas ze nie bede jedynie biernym uczestnikiem tego wyscigu.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Tour du Limousin

Jak tak dalej pojdzie to chyba zdam rower, cala wine zwalam na pogode, nie radze sobie w upalach, po 100km po prostu mnie scina, na Martynice potrzebowalem ok. 5dni zeby sie przyzwyczaic do goraca, tu niestety tyle czasu nie mam. Dobra dosyc juz narzekania, wskoczylem sobie do baseniku aby troche sie odswiezyc, zaraz masaz, pozniej dobra kolacja i bedzie na pewno lepiej, kto wie moze niedlugo spadnie deszcz i bedzie o 10stopni zimniej

piątek, 10 sierpnia 2012

Alpy zdjęcia

Trening w Alpach

Przez 3 dni ostro się katowałem, przejechałem 460km i wyszło mi jakieś 14,5 tys metrów przewyższenia i ani razu moja średnia treningu nie przekroczyła 25km/h, z legendarnych gór zaliczyłem Alpe d'Huez i Col de la Croix de Fer, po drodze wjechałem kilka mniej znanych gór ale równie ciężkich, Galibier odpuściłem bo musiałbym jechać 180km tą samą drogą, nie udało mi się także zobaczyć świstaka co zawija je w te sreberka ;) na dole zamieszczam mapkę i wykres z mojego pierwszego treningu czyli: Col Luitel 1262; Alpe d'Huez 1860; Col de Sarenne 1999; Les Deux-Alpes 1600 i Chamrousse 1750 na deser zawsze zostawiałem sobie zjazd do domu

Trasa rowerowa 1765979 - powered by Bikemap